Najlepsi siatkarze na świecie

Polacy w fantastycznym stylu zdetronizowali Brazylię, zostając mistrzami świata. A polscy kibice siatkówki znów poczuli się jak w 1974, kiedy po puchar mundialu sięgnęła złota drużyna Huberta Wagnera.

Takiej radości na ulicach polskich miast nie widziano dawno. Nawet mecze piłkarskie podczas Euro 2012 nie wywołały takiej gorączki wśród kibiców. W niedzielę 21 września, kiedy w Katowickim Spodku rozegrano finał Mistrzostw Świata 2014, biało-czerwone flagi powiewały niemal w każdym oknie, a spontanicznym wybuchom radości nie było końca. Po 40 latach polscy siatkarze znów zostali mistrzami globu, pokonując Brazylię, od 12 lat dzierżącą tytuł mistrzowski i słusznie nazywaną drużyną wszechczasów. Drużyna, którą francuscy szkoleniowcy 38-letni Stéphane Antiga i 54-letni Philippe Blain stworzyli w zaledwie pięć miesięcy, wywalczyła dziewięciokilogramowy puchar przedstawiający piłkę obejmowaną przez 12 słupów.

Antiga nazywany jest dziś złotym selekcjonerem. Jego oko okazało się najbystrzejsze spośród wszystkich cudzoziemców, którzy od 2004 r. trenują polską reprezentację. Francuz przyćmił osiągnięcia Argentyńczyka Raula Lozano, z którym Polacy wywalczyli srebro na mundialu w 2006 r.

AMCieszewscy_2014_09_21_1081.JPG

Zwycięstwo w Katowickim Spodku zadziwiło nie tylko Brazylię, która w 2006 r. w Japonii pokonała Polaków w walce o mistrzostwo, ale i cały świat, który przekonał się, że na Igrzyskach w Rio pojawi się nowy, groźny rywal. Polskich siatkarzy najwyraźniej znudziły drugie miejsca. Po mistrzostwie Europy w Turcji w 2009 r., drugim miejscu w Pucharze Świata w Japonii w 2011 r. i pierwszym miejscu w Lidze Światowej w 2012 r. w Bułgarii, biało-czerwoni zdobyli wymarzony Puchar i do kompletu brakuje im tylko złota na Igrzyskach.

- Dziś Polska drużyna jest światową potęgą. Przez ostatnie 10 lat na imprezach rangi globalnej wywalczyła pięć medali, czyli tyle, co Amerykanie. Większe sukcesy miała tylko Brazylia i Rosja – przyznaje Piotr Żelazny, wiceszef działu sportowego „Rzeczpospolitej”.

I dodaje, że złoto na Igrzyskach pozwoliłoby siatkarzom zrównać się ze Złotą drużyną Huberta Jerzego Wagnera, która po złotym medalu na Mistrzostwach Świata w Meksyku w 1974 r. wywalczyła złoto olimpijskie na Igrzyskach w Montrealu w 1976 r. Wagner, nazywany „Katem” ze względu na mordercze treningi i surowe podejście do zawodników, w październiku 2010 r. przyjęty został do amerykańskiej galerii siatkarskich sław Volleyball Hall of Fame. Szkoleniowiec, który doprowadził siatkarzy do złota na mundialu w 1974 r., wicemistrzostwa Europy w 1975 r. i srebrnego medalu na mistrzostwach Europy w 1983 r., a także wywalczył kwalifikację na zbojkotowane przez kraje Bloku Sowieckiego Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 1984 r., w wieku 61 lat w 2002 r. zginął w wypadku samochodowym w Warszawie.

Słodycz z tegorocznego zwycięstwa Polaków przyćmiły nieco oświadczenia podstawowych zawodników reprezentacji, którzy ogłosili koniec kariery w reprezentacji - Pawła Zagumnego, Krzysztofa Ignaczaka oraz liderów zespołu Mariusza Wlazłego i Michała Winiarskiego. To oznacza, że o złoto na Igrzyskach w Rio de Janeiro będzie trudniej niż w Polsce, ale specjaliści pokładają nadzieję w zdolnych polskich juniorach, którym zwycięstwo dodało skrzydeł.

KAROLINA KOWALSKA

 

26.09.2014